poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Zdjęcie z zabawką - cz. 2: UPIORNE

Dziś kontynuacja poprzedniego wpisu, tym razem zdjęcia łączy inny element.

Co wspólnego mają poniższe zdjęcia dzieci z ich zabawkami i co jest nie tak?















 











Wszystkie prezentowane dziś były robione POŚMIERTNIE.

Jeśli się dobrze przypatrzycie to na kilku zdjęciach widać stojaki między stopami lub z tyłu (zdjęcie z bujanym konikiem albo dziewczynka w kraciastej sukience), albo dzieci są ułożone jakby spały lub są podtrzymywane przez rodzeństwo. Niektóre z nich mają naprawdę otwarte oczy, a inne tylko namalowane na powiekach dla zmyłki. Brrrrr.










Kiedyś była moda na robienie takich zdjęć. Zmarłych przywiązywało się do krzeseł, opierano o członków rodziny lub ustawiano na specjalnych stojakach:


W przypadku dzieci układanie ich w towarzystwie zabawek miało dawać wrażenie, ze dziecko pozuje z ulubioną lalką albo tylko zasnęło zmęczone zabawą. Dorośli natomiast często byli fotografowani z dziećmi na kolanach lub w towarzystwie psa.


11 komentarzy:

  1. To, że to martwe dzieci jest niewidoczne, może za wyjątkiem tych zdjęć, na których występują z żyjącym rodzeństwem. Ja domyśliłam się dopiero przy dziewiątej fotografii od góry - i tylko dlatego, że poza leżącej na łóżku dziewczynki wydaje się nienaturalnie sztywna (właśnie taka, jakby ją układano do trumny).
    Dziś pewnie mało kto wpadły na taki pomysł jak pozowanie z umarłym dzieckiem, ale muszę przyznać, że pomysł zachowania tego, kogo się kocha, na stylizowanych fotografiach pośmiertnych jakoś mnie nie bulwersuje. Na tych zdjęciach widać miłość i chęć jak najdłuższego zachowania wspomnień o zmarłych. Świetny, ciekawy wpis!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam już wcześniej te zdjęcia i długo potem miałam je przed oczyma. Żal mi tych dziewczynek ,tak wcześnie musiały umrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardziej smutne niż upiorne. Nie jestem zwolenniczką robienia zdjęć z pogrzebu, a tym bardziej zdjęć zmarłym. Być może ci ludzie na prawdę nie mieli dotąd zdjęcia swojego dziecka i to była ostatnia szansa. Ale jeśli robiono je dla mody, to głupia moda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwszym zdjęciu wiedziałam o co chodzi. Widziałam i czytałam cały artykuł na temat tego zwyczaju. Do niego dołączone były zdjęcia.
    Budzą we mnie smutek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Duże wrażenie zrobiło na mnie zdjęcie nr 6. Wstrząsający kontrast pomiędzy żyjącą i zmarłą siostrą. Cóż, dzieci inaczej niż my postrzegają śmierć i trudno się dziwić, że druga dziewczynka wdzięczy się do zdjęcia, jakby za chwilę miała zacząć się wesoła zabawa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna idea względem gwałtu na naturze, jakim jest śmierć dziecka. Dla mnie to aspekt wewnętrznego oporu wobec tak krzywdzącej sytuacji. Pokrewnym zdaje mi się zostawienie kącika, lub nawet pokoju zmarłego w stanie niezmienionym na wiele lat, albo wręcz na zawsze. Nie rozumiem, czemu takie fotografie miałyby kogokolwiek bulwersować. Jeśli przyjmiemy śmierć za sprawę naturalną (choć ja żywię tu własne wątpliwości: jak ma się ona do naszego strachu przed nią i wdrukowanego w mózg instynktu samozachowawczego;-) traktujmy równie konformistycznie wszelkie obyczaje pośmiertne i formy przeżywania żałoby. Takie fotografie na pewno łagodzą traumę rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ósma fotografia przedstawia Hanni Reinwald,która zmarła mając 81 lat więc ta dziewczynka ma tylko na szczęście zamknięte oczka! Innym się nie przyglądałam bo to dla mnie zbyt ciężkie emocjonalnie. Moją pasją są stare fotografie ale prowadząc przez 5 lat bloga nie zdołałam tego tematu przekazać! Jeszcze w latach 60-tych u nas się robiło odchodzącym ludziom zdjęcia.....W czasach wiktoriańskich do śmierci całkiem inaczej podchodzono niż dzisiaj i dlatego my z pewnością inaczej je odbieramy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za fachową informację. Według strony źródłowej to zdjęcie było odpisane "post mortem", a o pani Reinwald faktycznie gdzieś czytałam, jednak jej na tym zdjęciu nie skojarzyłam... Zaraz poprawię ten błąd. A temat mnie zaciekawił właściwie ze względu na wspólny mianownik - zabawkę, połączoną z wiktoriańskim zwyczajem. Ostatnio interesują mnie fotografie z zabawkami i podzieliłam zebrane informacje na grupy, tym razem zamieściłam te, które zostały oznaczone "post mortem".

      Usuń
  8. czytałam o rodzeństwie, które swą zmarła siostrzyczkę traktowali przez dzień, dwa jak dużą lalę - dziś tak często już się nie słyszy o czuwaniu przy zmarłym - a co dopiero o sesjach z ich udziałem... fotografie ciekawe, choć przesiąknięte smutną świadomością...

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesujący, choć smutny post. Nie wiedziałam, że był kiedyś taki zwyczaj... Rozumiem jednak ludzi, którzy chcieli uwiecznić swoich bliskich tak, żeby wyglądali, jak gdyby jeszcze żyli, szczególnie, jeśli nie istniały ich inne fotografie...

    OdpowiedzUsuń
  10. ... kiedyś ludzie byli bardziej oswojeni ze śmiercią . Nie bulwersują mnie te zdjęcia , są smutne ale śmierć jest czymś naturalnym , choć trudno się z tym pogodzić ...

    OdpowiedzUsuń